Rywalizacja i wola walki

Dzisiejszy świat jest bardzo dziwny. Czasem dochodzimy do wniosku, że ludzie nawzajem sobie pomagają, dzięki czemu jesteśmy w stanie wykonać poszczególne zadania. Czasem jest wręcz odwrotnie. Przyjaciel przyjacielowi podłożyłby nogę. Dlaczego? Bo wszystkich determinują pieniądze. Niestety, ale w dużej mierze mamy do czynienia z zazdrością i brakiem zrozumienia. Zawsze warto walczyć o swoje. Wystarczy tylko wykazać się odpowiednią wolą walki. Jak ktoś nie wie jak znaleźć w sobie tę wolę, to koniecznie powinien poznać książkę Anny Sulińskiej “Olimpijki” (https://www.taniaksiazka.pl/olimpijki-anna-sulinska-p-1387607.html).

Na igrzyskach

Autorka tej książki to absolwentka socjologii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Polskiej Szkoły Reportażu. Anna Sulińska może dodatkowo pochwalić się tym, że należy do grona stypendystek Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Miała przyjemność współpracować z “Wysokimi obcasami” oraz z “Dużym Formatem”. Kiedy nie pracuje na etacie, to pisze. Czego efektem jest m.in. ta właśnie książka. Jak sam tytuł wskazuje mamy tutaj do czynienia z płcią żeńską. Obserwując już od pewnego czasu letnie i zimowe igrzyska olimpijskie wiele osób zauważa, że zawsze na pierwszym miejscu stawia się panów. Bardzo duży nacisk kładzie się na ich zwycięstwa, które są hojnie nagradzane. Z kolei z paniami jest inaczej. Fajnie, że wygrywają, ale jeżeli chodzi o to, aby je docenić, to sprawa wygląda trochę gorzej. A przecież kobiety już od wielu, wielu lat wspaniale pokazują, że i one przyczyniają się do tego, aby o Polsce nigdy nikt nie zapomniał.

Walka o siebie

W książce “Olimpijki” Anna Sulińska przedstawia znane kobiety, które na przestrzeni lat miały przyjemność występować podczas zawodów. Dzięki historii opowiedzianej przez autorkę możemy dowiedzieć się, że ich zwycięstwa często wiązały się z jakimiś przykrościami. Mamy więc tutaj Danielę Walkowiak – brązowa medalistka igrzysk olimpijskich w Rzymie. Kobieta w ostatniej chwili dotarła na metę, ponieważ polska ekipa odjechała z wioski bez niej. Jest także Jarosława Jóźwiakowska, mająca jedynie sto sześćdziesiąt siedem centymetrów wzrostu. Wszyscy mogą być zdziwieni tym, że tak niska osóbka wywalczyła srebro w skoku wzwyż. Tylko, że Jarosława chciała osiągnąć dużo i jej się to udało. Autorka wspomina również o złotej medalistce igrzysk z Tokio. Ewa Kłobukowska dowiedziała się z telewizji, że nie będzie mogła jechać do Montrealu, ponieważ… miała kontuzję, co oczywiście nie było prawdą. Te kobiety pokazują, że naprawdę warto walczyć o siebie i swoje marzenia.

Okładka zdjęcie utworzone przez freepik - pl.freepik.com